kasik-123 blog

Twój nowy blog

Wracam. Tylko adres by się inny przydał. Może przeprowadzka tak z okazji Nowego Roku? Muszę się zastanowić.

2007. dziwnie tak. postanownie nawet mam. jedno – poznać GO. a postanowienia mają to do siebie, że spełniają się z taką częstotliwością, że aż wcale…

„spoglądam wstecz i widzę tyle, tyle pustych godzin…”

2006. podsumowanie… nie było najgorzej. koniec związku. znajość pewna odnowiona. liceum ukończone na poziomie dobrym – wykształcenie średnie. studia. włosy krótkie – marzenie moje.
byłam szczęśliwa. ale szczęśliwsza być chcę.

złego nie wspominam.

Dopisek:
Postanowione już. Jestem tu

7 komentarzy

Listopad. Właściwie jego koniec. Życie toczy się dalej.

A tak w ogóle…
I tak wiem, że o mnie nie zapomni. Nigdy. Zamieszkałam w jego pamięci i uczepiłam się pazurami.

Wrzesień

10 komentarzy

Zaniedbuję bloga. Wiem. Po prostu nie chce mi się pisać…
Wakacje trwają nadal. Liceum już zdążyłam odwiedzić dwa razy od rozpoczęcia roku. Liceum wspominam najmilej jednak z czasów całej nauki, a raczej chodzenia do szkoły.
Na uczelnię moją nie chce mi się iść, a chcę. Chcę wiedzieć ile dziewczyn zostało na moim kierunku. Nie chcę być jedyną dziewuszką na kierunku. Informatyka przede mną. Z jednej strony chcę mieć te wakacje jeszcze. Tak dobrze sobie leżeć w łóżku i spać, kiedy siostra wstaje o 6 i się szykuje do szkoły. A z drugiej strony nie mogę się doczekać 27 września, kiedy to zaczynam rok akademicki.
Póki co cieszmy się pojedynczymi słonecznymi dniami.

In

9 komentarzy

Wróciłam. W czwartek chyba. Nie wziełam ze sobą nad morze zmywacza do paznokci, szamponu i czegoś jeszcze. Zapomniałam. Świadomie nie wzięłam glanów, butów na szpilce, garniaka, deski do prasowania, której nie używam. A po drodze nawet pytałam siostry czy wzieła szpilkę, którą rozdziela rzęsy po pomalowaniu ich tuszem. Wzięła. A we Władysławowie nawet mi się ona przydała.
Pogody do opalania było mało, bo aż 3 dni. W tym dwa razy byłam piechotą plażą na Rozewiu. I w tych dwóch razach raz nie zdążyłam wrócić i zastał mnie deszcz na plaży. A właściwie ulewa, którą przeczekałam przy barze pod parasolami. A towarzystwo miałam nie byle jakie, bo bezdomnego, który mieszka 14 lat na plaży i 6 facetów, którzy mieszkają w okolicznej wiosce.
Spaliłam sobie uszy i do tej pory mi skóra złazi. A poza tym mi zlazła z pleców i z dekoltu. Z przodu chyba niedługo będę miała żywe mięsko na wierzchu, bo już ze 4 warstwy skóry z siebie zdarłam.

Studentką już jestem, bo nawet się dostałam na studia. Matematyka i informatyka. I teraz nie wiem co robić. Zdecydować się nie mogę.

Out

5 komentarzy

Emigruję nad morze. Polskie morze. Celu konkretnego brak. Jak wrócę, to się zamelduję.

Cyganka mi chciała powróżyć.

- Powiem ci coś tam o tym chłopaku, którego kochasz…
- Nie trzeba, ja jesbijką jestem.
- Zauważyłam po to twoim lewym oczku.

Żeby zapobiec ewentualnym plotkom, które już miały szansę się pojawić po niedzielnym grillu, gdzie większość osób nie była hetero, ogłaszam, że lesbijką nie jestem.

Tak jak w temacie. Ostatnie dni poświęciłam za uganianie się z rakietką za piłką albo lotką. Co prawda przyniosłam same straty, bo piłeczkę gąbczastą wrzuciłam na dach, a lotka się rozpadła na dwie części, ale co tam. Przeganiają mnie z boiska bo niby trawę zadeptam. A ja tak uparcie chcę grać. Upał a ja biegam. Trzeba ze słońca korzystać na każdy możliwy sposób. Przy okazji się kalorie same spalają.
Na czasie jest grzebanie na allegro, za ciuchem jakimś, którego w sklepie chyba nigdy nie znajdę. Do moich poszukiwań należą: krótka spódniczka w kratkę najlepiej czarno biała, ew. czarno-czerwona, bluzka z długim rękawem w paski czarno-białe, ażurowe zielone buty typu balerinki, długie spodnie w kratkę, okulary muchy, kabaretki pomarańczowe ew. pończochy samonośne w tym samym kolorze. Ktoś mi coś sprezentuje?

Matura za mną. Pisemne mam nadzieję, że zdałam. Zwłaszcza polski. Bo angielski i matematyka zdane. Usty polski na 80%, angielski na 70%. Jestem z siebie dumna. Teraz tylko czekać do połowy lipca na wyniki…
W dniu zdawania angielskiego odrazu poszłam do fryzjera. Cały maj na to czekałam. Moje długie włosy zostały w koszu u fryzjerki.
Mam wakacje. Tylko co z tego. Będę narzekała na nudę. Ja już wolę do szkoły chodzić. Szukam pracy. A raczej siedzę i czekam aż mi się sama znajdzie. Nic mi się nie chce. I nic dziwnego skoro pogoda jest jak jest. Deszcz.

Minęło pół roku. Spotkałam się z moim byłym. I wszystko oceniam tak, jak w piosence. O…

Jestem
W podtekście mieszkam gdzieś
W przenośni chowam się
Bywam zygzakiem w oku twym
I szumem w uchu
Misiem twym, co mu pies
Przed laty rozpruł brzuch na szwie
Plastrem na pięcie twej
I kapslem z flagą USA
A Ty kim?
Kim dla mnie mógłbyś być?

Może czymś w dotyku miłym
Tak jak plusz?
Jestem
Powątpiewaniem w sens
Formą ponad treść
Bywam protestem, planem B
I wlepką w metrze
Misiem twym, co mu pies
Przed laty rozpruł brzuch na szwie
Plastrem na pięcie twej
I kapslem z flagą USA
A Ty kim?
Kim dla mnie mógłbyś być?

Może czymś w dotyku miłym
Tak jak plusz?

Liceum ukończone. To było zdecydowanie za krótko. Te trzy lata nie były trzema latami, tylko miesiącem. Już nigdy nie zobaczę tych wszystkich ludzi. To były najlepsze lata w moim życiu. To tutaj, w tej szkole się zmieniłam. Tutaj nie bałam się powiedzieć co myślę i zaczęłam traktować nauczycieli mniej więcej na równi z uczniami. W tej chwili nie mam czasu na refleksje.
Teraz tylko matura i będę wolna. Ale jak tu się zmusić do nauki, kiedy człowiek nie jest do niej przyzwyczajony? Cała moja 13-letnia edukacja łącznie z zerówką opierała się na ściąganiu. No może nie cała. Było kilka godzin, które poświęciłam na naukę. Było ich tyle, można policzyć je na palcach rąk.

4 maja – polski (podstawowy)
5 maja – angielski (podstawowy)
11 maja – matematyka (rozszerzona)
15 maja – polski
25 maja – angielski (podstawowy)

Na co ja liczę? Na zdanie matury. Te marne 30% będzie dla mnie wszystkim ;)


  • RSS